To ju z nasze kolejne spotkanie. Naszym zadaniem było znalezienie skrobii w liściu (były to moje pierwsze zajęcia praktyczne). Nie mieliśmy wyhodowanej fasoli, więc musieliśmy sobie poradzić inaczej. Paulina przyniosła jakiś dziwny liść. Od barwialiśmy go chyba z godzinę, a i tak nie było prawie żadnej zmiany. Czas oczekiwania wykorzystałem na to, co bardzo lubię - na co? Widać to na poniższym zdjęciu...

Po godzinie strasznie się zdenerwowałem i zerwałem liść z pierwszej lepszej rośliny. To był strzał w 10. Już po 20 minutach było widać efekt. Po skropieniu liścia jodyną zrobił się fioletowy, a nawet czarny. Uważam, że to doświadczenie zakończyło się sukcesem.
Ponieważ ja nie mogłem być na poprzednich zajęciach, podczas których badaliśmy barwniki fotosyntetyczne, wykonaliśmy to doświadczenie jeszcze raz dzisiaj, wykorzystując roztwór z odbarwiania liścia potrzebnego do dzisiejszego ćwiczenia. W ten sposób uzupełniłem sobie braki.
Po godzinie strasznie się zdenerwowałem i zerwałem liść z pierwszej lepszej rośliny. To był strzał w 10. Już po 20 minutach było widać efekt. Po skropieniu liścia jodyną zrobił się fioletowy, a nawet czarny. Uważam, że to doświadczenie zakończyło się sukcesem.
Ponieważ ja nie mogłem być na poprzednich zajęciach, podczas których badaliśmy barwniki fotosyntetyczne, wykonaliśmy to doświadczenie jeszcze raz dzisiaj, wykorzystując roztwór z odbarwiania liścia potrzebnego do dzisiejszego ćwiczenia. W ten sposób uzupełniłem sobie braki.
Opracował: Konrad

Ciekawe co to za serenada...
OdpowiedzUsuń